Zakończyłyśmy naszą niezwykłą podróż przez Darjeeling i Sikkim, wyprawę, która była nie tylko spotkaniem z Himalajami, ale też z nami samymi. Wciąż czuję na skórze himalajskie słońce i wiatr, a w sercu obecność każdej z Was.
To była droga pełna wsparcia, śmiechu i wzruszeń. Energia grupy niosła nas przez górskie ścieżki Singalili, przez mgły i zakręty, przez przestrzenie, w których przygoda spotykała się z uważnością. Sikkim otworzył nas na swoją ciszę, zieleń i przestrzeń: na mantry niosące się po dolinach, na klasztory pachnące kadzidłem i modlitwą, na wibrację bębnów, która porusza ciało od środka.
Spotkani ludzie, prości, pogodni i otwarci, dodawali tej podróży miękkości i lekkości. A natura, rododendrony, święte jeziora, mgły tańczące nad dolinami i szczyty, które pokazywały się czasem tylko na moment, jak błogosławieństwo, które trzeba uchwycić sercem.
To wszystko zostaje: w ciele, w pamięci i przede wszystkim w środku.